“Zginęli przysypani kamieniami i niesprawiedliwością”

Na początku lipca w kopalni minerałów rzadkich w północno-wschodniej części Birmy osunęła się ziemia. W wypadku zginęło ponad 170 osób, a 250 uznano za zaginione.

Odnosząc się do tego wydarzenia, kard. Charles Bo, metropolita miasta Rangun, powiedział, że „ci, którzy zginęli, nie zostali przysypani tylko przez górę kamieni, ale także przez górę niesprawiedliwości”. Ponad 400 tys. robotników pracuje w birmańskim przemyśle wydobywczym nielegalnie. W czasie trwającej obecnie pory deszczów monsunowych, a więc do końca września, prace powinny być zawieszone, jednak nie przerwano ich ze względu na trwający w kraju kryzys, wywołany epidemią.

2 lipca w kopalni jadeitu w stanie Kaczin w Birmie na skutek deszczu osunęła się ziemia. Lawina błota zalała pracowników kopalni. Zginęło ponad 170 osób. Dodatkowo poszukiwania zaginionych utrudnione były przez ulewę i wciąż ponad 250 osób uznaje się za zaginione.

Metropolita Rangunu, największego miasta Birmy, powiedział, że ofiary tego wypadku “poświęcono na ołtarzu chciwości, ogromnych zaniedbań i wielkiej arogancji przemysłu, który wciąż odczłowiecza biednych tej ziemi”. Zauważył też, że epidemia koronawirusa pozbawiła milionów mieszkańców Birmy środków do życia. Chcąc zaradzić głodowi, który zaczął im doskwierać, wielu biedaków szuka choćby okruchów minerałów, które pozostają po rabunkowym wydobyciu przez wielkie międzynarodowe koncerny.

Nie jest to pierwszy wypadek tego typu w tej okolicy. Kopalnie w Kaczin nie są w dobrym stanie technicznym, nierzadko bagatelizuje się tam zasady bezpieczeństwa. – To nie jest pierwszy tego rodzaju i jeżeli odpowiedzialni w naszym kraju nie odpowiedzą na tę tragedię ze współczuciem i sprawiedliwością, nie będzie ona ostatnią – przypomniał kard. Bo.

 

os, KAI/Stacja7