Papież w Fatimie w stulecie objawień. Kanonizacja bł. Franciszka i Hiacynty Marto

19. podróż zagraniczna papieża Franciszka odbywała się pod hasłem: „Z Maryją, pielgrzym nadziei i pokoju” ♦ Na uroczystościach w Fatimie Polacy najliczniejszą po Portugalczykach grupą narodową ♦ Franciszek ofiarował Matce Bożej Fatimskiej złotą różę

W setną rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie, papież Franciszek przybył 12 maja z 24-godzinną pielgrzymką do tamtejszego sanktuarium maryjnego. Wyniósł na ołtarze dwoje z trojga uczestników wydarzeń z 1917 r. – Franciszka i Hiacyntę Marto. Była to kulminacja obchodów jubileuszowych. W Fatimie zgromadziło się ponad pół miliona wiernych z 55 krajów świata. Najliczniejszą po Portugalczykach grupę stanowili Polacy.

Była to już szósta papieska wizyta w tym miejscu – wcześniej przyjeżdżali tam trzej inni papieże: bł. Paweł VI (1967), św. Jan Paweł II (1982, 1991 i 2000) oraz Benedykt XVI (2010). Ta 19. podróż zagraniczna Franciszka odbywała się pod hasłem: „Z Maryją, pielgrzym nadziei i pokoju”.

Błagam o zgodę

Papież przyleciał do bazy lotniczej Monte Real, położonej 40 km od Fatimy. Powitał go tam prezydent Portugalii, Marcelo Rebelo de Sousa, z którym Franciszek odbył dwudziestominutową, prywatną rozmowę. Odwiedził też kaplicę bazy, gdzie modlił się w ciszy przed wizerunkiem Matki Bożej Powietrznej (Nossa Senhora do Ar), patronki portugalskiego lotnictwa.

Do Fatimy przybył helikopterem na stadion miejski, który w tym dniu otrzymał imię Papieża Franciszka. A kiedy uliczkami miasteczka przejeżdżał w papamobile, entuzjastycznie witało go ponad 300 tys. wiernych. Nad głowami powiewały flagi, także liczne polskie. Polacy byli w tych dniach w Fatimie drugą nacją po gospodarzach.

Pierwsze swe kroki Franciszek skierował do kaplicy Objawień. To w tym miejscu, zwanym Cova da Iria (Dolina Pokoju), Matka Boża ukazywała się w 1917 r. trojgu pastuszkom: Hiacyncie i Franciszkowi Marto oraz Łucji dos Santos. Znajduje się tam oryginał słynnej w całym świecie figury Matki Bożej Fatimskiej. W jej koronie tkwi kula, wyjęta z ciała św. Jana Pawła II po zamachu 13 maja 1981 r.

Franciszek złożył u stóp Matki Bożej bukiet białych róż. Stojąc, skupiony modlił się długo w ciszy, która zapanowała wówczas na całym placu. Wielu zgromadzonych modląc się razem z papieżem, płakało.

W modlitwie po portugalsku papież błagał „o zgodę na świecie pomiędzy wszystkimi narodami”. Zaznaczył, że przybywa tu „jako prorok i posłaniec, aby obmywać stopy wszystkim, przy tym samym stole, który nas jednoczy”. A Maryję, Matkę Miłosierdzia prosił, by spojrzała na radości, ale i na bóle „rodziny ludzkiej, która jęczy i płacze na tym łez padole”.

– Twoim dziewiczym uśmiechem pokrzep radość Kościoła Chrystusowego. Twoim słodkim spojrzeniem umocnij nadzieję Dzieci Bożych. Twoimi modlącymi się dłońmi, które wznosisz do Pana, złącz wszystkich w jedną rodzinę ludzką. O łaskawa, o litościwa, o słodka Dziewico Maryjo, fatimska Królowo Różańca! Spraw, byśmy podążali za przykładem błogosławionych Franciszka i Hiacynty, i tych wszystkich, którzy poświęcają się głoszeniu Ewangelii. Tak przemierzymy wszystkie szlaki, będziemy pielgrzymami na wszystkich drogach, obalimy wszystkie mury i pokonamy wszelkie granice, wychodząc ku wszystkim peryferiom, ukazując sprawiedliwość i pokój Boga – modlił się papież.

– Zjednoczony z moimi braćmi w wierze, nadziei i miłości powierzam się Tobie. Zjednoczony z moimi braćmi, przez Ciebie poświęcam się Bogu, o fatimska Dziewico Różańca. I wreszcie, ogarnięty Światłem, które przychodzi do nas z Twoich rąk, będę chwalił Pana przez wszystkie wieki wieków. Amen – zakończył.

Na zakończenie złożył przed Matką Bożą kolejną różę, złotą. Jest to już trzecia złota róża podarowana Matce Bożej Fatimskiej przez papieży: wcześniej taki dar przekazał bł. Paweł VI w 1964 r. i Benedykt XVI w 2010 r. (osobiście podczas wizyty w Fatimie).

Sąd Boży w świetle miłosierdzia

Późnym wieczorem Franciszek wrócił do kaplicy Objawień, gdzie odmówił z wiernymi różaniec. Pobłogosławił świece, które – zapalone – trzymali zebrani i zawierzył ich Jezusowi, a „zwłaszcza tych najbardziej potrzebujących”.

„Niech na każdego z wydziedziczonych i nieszczęśliwych, którym skradziono teraźniejszość, na każdego z wykluczonych i opuszczonych, którym odmawia się przyszłości, na każdą z sierot i ofiar niesprawiedliwości, którym nie pozwala się posiadać przeszłości, zstąpi błogosławieństwo Boga wcielonego w Jezusie Chrystusie” – prosił.

Mówiąc o Maryi, zauważył, że „żadne inne stworzenie nie widziało rozjaśnionego nad sobą oblicza Boga, tak jak Ona”, a my teraz możemy je kontemplować „w kolejnych wydarzeniach radosnych, światła, bolesnych i chwalebnych Jego życia, które możemy ponownie odczytać, odmawiając różaniec”. Dodał, że gdy odmawiamy różaniec, Ewangelia podejmuje na nowo swoją drogę w życiu każdego człowieka, rodzin, narodów i całego świata.

Przy tym przestrzegł, aby nie postrzegać Maryi jako „nieosiągalnej Pani”, czy „świętej z obrazka”, do której uciekamy się, by tanim kosztem zyskać łaski ani jako do Maryi naszkicowanej przez subiektywne wrażliwości, które „widzą Ją jako powstrzymującą karzące ramię Boga gotowego do karania”.

W nawiązaniu do objawień, w których ukazane było także piekło, Franciszek mówił o Bożym miłosierdziu. „Dopuszczamy się wielkiej niesprawiedliwości wobec Boga i Jego łaski, gdy twierdzimy ponad wszystko, że grzechy są karane przez Jego sąd, nie uznając – jak ukazuje Ewangelia – że są one odpuszczone przez Jego miłosierdzie!” – wyjaśnił i dodał z mocą, że „musimy przedkładać miłosierdzie ponad sąd, a przecież sąd Boży zawsze będzie dokonywał się w świetle Jego miłosierdzia”.

Tłumaczył, że miłosierdzie Boże nie zaprzecza sprawiedliwości, ponieważ Jezus wziął na siebie skutki naszego grzechu wraz z należną karą; zachęcił, aby odłożyć na bok wszelkie formy lęku i strachu i spoglądając na Maryję, wierzyć w rewolucyjną moc czułości i miłości. „Oby każdy z nas stawał się wraz z Maryją znakiem i sakramentem miłosierdzia Boga, który zawsze przebacza, przebacza wszystko” – wezwał papież.

Prosił Boga, by chronił nas przed pychą serca, nie goniąc za ambicjami i korzyściami. „Jedyna możliwość wywyższenia to ta, że Twoja Matka weźmie mnie w ramiona, okryje swoim płaszczem i umieści obok Twojego serca. Niech się tak stanie” – zakończył.

Podczas wieczornej modlitwy różańcowej rozważano tajemnice radosne, łącznie w 10 językach.

Miłosierdzie silniejsze od zła

Gdy Ojciec Święty wsiadł do papamobile i odjechał na nocleg, rozpoczęła się procesja z figurą Matki Bożej Fatimskiej, wśród setek tysięcy pielgrzymów ze świecami. Zakończyła ją Msza pod przewodnictwem kard. Pietro Parolina.

W homilii wskazał, że Matka Boża zachęca, byśmy „zaciągnęli się do (…) walki Jej Boskiego Syna, zwłaszcza przez codzienne odmawianie różańca w intencji pokoju na świecie”. Wskazał, że słowa Maryi od ludzi pośród obecnego niepokoju na świecie i niepewności o przyszłość wymagają „wytrwałości w poświęceniu się Niepokalanemu Sercu Maryi, przeżywanej codziennie przez odmawianie różańca”.

Zwrócił uwagę, że ubodzy, pokorni i słabi angażują się na rzecz pokoju środkami „pozornie bezużytecznymi czy nieskutecznymi, takimi jak nawrócenie, modlitwa wynagradzająca, zawierzenie siebie Bogu”. Zaapelował o powstrzymywanie zła, zatrzymując je na sobie, tak jak Chrystus, zamiast przekazywać je przez wyrządzanie krzywdy innemu.

Jesteśmy tu dla Maryi

Tysiące pielgrzymów spędziło noc na placu fatimskiego sanktuarium. Czuwając, czekali na papieską Mszę 13 maja. „Jesteśmy tu dla Maryi i to przez Jej ręce ofiarujemy Jezusowi nasz trud” – mówili zmęczeni, ale szczęśliwi.

„Jesteśmy tu, bo kochamy Maryję i chcemy być tutaj właśnie w ten dzień. Ofiarowaliśmy Jej ten trud całonocnego czuwania. Przeżyliśmy procesję światła, nocną Mszę, później czuwaliśmy trochę modlitewnie, trochę sennie aż do samego rana” – przyznaje polska pątniczka.

Premier, uchodźcy

Drugi dzień pielgrzymki papież rozpoczął od spotkania z premierem Portugalii António Costą, w domu rekolekcyjnym pw. Matki Bożej z Góry Karmel, w którym sam mieszkał.

Spotkał się też z ośmioosobową rodziną uchodźców z Bliskiego Wschodu. Wszyscy są muzułmanami, czczą jednak Maryję jako matkę Jezusa Chrystusa, uznawanego w islamie za proroka.

Po spotkaniu z uchodźcami Franciszek przybył do bazyliki Matki Bożej Różańcowej, gdzie modlił się przy grobach trojga pastuszków, którym w 1917 r. objawiła się Matka Boża: Franciszka Marto (1908-19) i jego siostry Hiacynty Marto (1910-20) oraz Łucji Dos Santos (1907-2005).

Kanonizacja pastuszków

Do ołtarza przed bazyliką procesjonalnie przyniesiono z kaplicy Objawień figurę Matki Bożej, obok której ustawiono relikwie Franciszka i Hiacynty. Portrety nowych świętych zdobiły fronton bazyliki.

Po litanii do Wszystkich Świętych, Franciszek uroczyście wygłosił formułę kanonizacji: „Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Franciszek Marto i Hiacynta Marto są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele. W imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego”. Słowa papieża wywołały burzę oklasków ponad półmilionowego tłumu.

Franciszek i Hiacynta stali się najmłodszymi świętymi Kościoła katolickiego, którzy nie są męczennikami.

Mamy Matkę!

W homilii Franciszek podkreślił, że „mamy Matkę!”, „bardzo piękną Panią”, tak jak komentowali między sobą wizjonerzy z Fatimy wracając do domu, 13 maja przed stu laty.

„Pod opieką Maryi, jesteśmy w świecie «stróżami poranka», którzy potrafią kontemplować prawdziwe oblicze Zbawiciela i odkryć młode i piękne oblicze Kościoła, który jaśnieje, gdy jest gościnny, wolny, wierny, ubogi w środki i bogaty w miłość” – mówił do zgromadzonych.

Tłumaczył, że Matka Boża przeczuwając i przestrzegając nas przed groźbą piekła, do którego prowadzi życie bez Boga, przyszła, aby nam przypomnieć o Bożym Świetle, które w nas mieszka i nas okrywa.

Przypomniał słowa jednej z wizjonerek, Łucji, że tych „troje uprzywilejowanych dzieci znajdowało się wewnątrz światła Boga, promieniującego z Matki Bożej”. „Ogarnęła ich płaszczem światła, którym obdarzył ją Bóg. (…) Fatima jest przede wszystkim tym płaszczem Światła, który nas okrywa, kiedy uciekamy się pod opiekę Najświętszej Matki, aby ją prosić, jak uczy «Salve Regina»: «Okaż nam Jezusa»” – mówił papież.

„Niebo uruchamia tutaj prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu mobilizację powszechną przeciwko tej obojętności, która oziębia nam serce i pogłębia naszą krótkowzroczność. Nie chcemy być poronioną nadzieją!” – powiedział Franciszek, nawiązując do słów s. Łucji i przypomniał, że Jezus upokorzył się i zstąpił aż na krzyż, aby nas znaleźć i pokonać w nas mroki zła.

Chorzy to skarb!

Po Komunii św. rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z błogosławieństwem chorych. Ojciec Święty zwracając się do chorych i niepełnosprawnych powiedział, że mamy przed naszymi oczyma Jezusa ukrytego, ale obecnego w Eucharystii, tak samo widzimy Jezusa ukrytego, ale „obecnego w ranach braci i sióstr chorych i cierpiących”. Przytoczył pytanie Maryi, jakie zadała przed stu laty pasterzom: „Czy chcecie ofiarować się Bogu?” i zaznaczył, że „odpowiedź – «Tak, chcemy!» – daje nam możliwość zrozumienia i naśladowania ich życia”.

„Nie uważajcie siebie jedynie za adresatów solidarności charytatywnej, ale czujcie się w pełni uczestnikami życia i misji Kościoła” – apelował do chorych i zaznaczył: „Wasza obecność milcząca, ale bardziej wymowna od wielu słów, wasza modlitwa i codzienne ofiarowanie waszych cierpień w jedności z cierpieniami Jezusa ukrzyżowanego dla zbawienia świata, cierpliwa, a nawet radosna akceptacja waszego stanu są bogactwem duchowym, majątkiem dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Nie wstydźcie się tego, że jesteście cennym skarbem Kościoła”.

 

Idąc w procesji z Najświętszym Sakramentem zbliżył się do chorych na wózkach, by ich błogosławić, zanim wszystkim udzielił błogosławieństwa eucharystycznego.

Uzdrowiony chłopiec

W kanonizacji wziął udział 10-letni Lucas Maeda de Olivera z Brazylii, cudownie uzdrowiony za wstawiennictwem dwojga pastuszków z Fatimy. Bawiący się z siostrą sześciolatek wypadł w domu swojego dziadka przez okno z wysokości siedmiu metrów, odnosząc poważny uraz głowy. W związku z tym, że w trakcie wypadku dziecko utraciło część materii mózgowej, zespół medyczny stwierdził, że nawet jeśli poszkodowany przeżyje, to pozostanie w stanie wegetatywnym lub będzie niepełnosprawnym umysłowo do końca życia. Tymczasem w trzy dni po wypadku lekarze stwierdzili, że sześciolatek jest w pełni zdrowy i wypisali go ze szpitala. 2 lutego 2017 r. inny zespół medyczny orzekł, że przypadek należy uznać za niewytłumaczalny z naukowego punktu widzenia. Rodzina uzdrowionego dziecka ujawniła, że w trakcie akcji ratunkowej ojciec sześciolatka przyzywał pomocy Matki Boskiej Fatimskiej oraz błogosławionych: Hiacynty i Franciszka. W nocy po wypadku rodzina chłopca modliła się o zdrowie dla chłopca. W tej samej intencji modliła się również jedna ze wspólnot zakonnych sióstr klauzurowych.

Lucas wraz rodziną podszedł do papieża w procesji z darami i się do Franciszka radośnie przytulił.

Wśród koncelebransów było ośmiu kardynałów i 135 biskupów z całego świata. W sanktuarium obecni byli też trzej prezydenci: Portugalii – Marcelo Rebelo de Sousa, Paragwaju – Horacio Cartes oraz Republiki Wysp św. Tomasza i Książęcej – Evaristo do Espírito Santo Carvalho, premier António Costa oraz 11 innych członków rządu.

Na zakończenie, fatimskim zwyczajem, papież, podobnie jak ponad pół miliona zgromadzonych, machając białą chusteczką, żegnał figurę Matki Bożej Fatimskiej, procesjonalnie niesioną z powrotem do Kaplicy Objawień.

Po obiedzie z biskupami Portugalii w domu rekolekcyjnym pw. Matki Bożej z Góry Karmel Franciszek odjechał samochodem do bazy lotniczej w Monte Real, skąd po ceremonii pożegnania przez prezydenta udał się w drogę powrotną do Rzymu.

KAI