100 tys. ludzi na Mszy św. z papieżem Franciszkiem na Mauritiusie

Ok. 100 tys. ludzi zgromadziło się u stóp wzgórza w Port Luis - stolicy Mauritiusa na Eucharystii pod przewodnictwem papieża Franciszka. To pierwsze spotkanie papieża z mieszkańcami kraju podczas tej zaledwie 9-godzinnej wizyty.

Uwagę przykuwały gałązki palmowe trzymane w rękach większości uczestników Mszy, które papież poświęci na koniec Eucharystii. Wszystkie zostaną zasadzone jako nowe drzewka, aby wspomóc dzieło odbudowy ekosystemu wyspy i ponownego jej zalesienia.

Franciszkowi asystuje przy ołtarzu rodzina wypędzonych z wysp Czagos. Mieszkańcy tego archipelagu na Oceanie Indyjskim zostali wypędzeni w latach 1970-tych, gdy Wielka Brytania wydzierżawiła USA to swoje terytorium zamorskie. Od tego czasu w dawnym „raju tropikalnym” znajduje się baza wojskowa USA. Z tego powodu obserwatorzy uważają, że włączenie rodziny wypędzonych jest aktem symbolicznym.

 

W homilii papież nawiązał najpierw do postaci działającego na Mauritiusie francuskiego zakonnika bł. Jakuba-Désiré Lavala, którego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest w tym kraju właśnie dzisiaj. Postawił go jako wzór ewangelizatora, których w tej części świata bardzo potrzeba. – Potrafił gromadzić wiernych i kształtował ich do podejmowania misji i zakładania małych wspólnot chrześcijańskich w pobliskich dzielnicach, miasteczkach i wioskach, małych wspólnot, z których wiele stało się zaczątkiem obecnych parafii. Troszczył się, by zaufać najuboższym i odrzuconym, aby to oni byli pierwszymi organizującymi się i znajdującymi odpowiedzi na swoje cierpienia – przypomniał Franciszek i wskazał, że dziś należy kontynuować dzieło tego błogosławionego. Przestrzegł jednocześnie przed poszukiwaniem zabezpieczeń światowych i zachęcił do wytrwałości.

W dalszej części dużo mówił o potrzebie docierania z Ewangelią do ludzi młodych. – Musimy ich zachęcić do odnalezienia swego szczęścia w Jezusie; jednak nie w sposób jałowy czy na odległość, ale ucząc się, jak dać im miejsce, znając ich język, słuchając ich historii, żyjąc obok nich, sprawiając, by czuli się błogosławionymi przez Boga. Nie pozbawiajmy się młodzieńczego oblicza Kościoła i społeczeństwa; nie pozwólmy handlarzom śmierci, by ukradli pierwociny tej ziemi! – zaapelował Franciszek.

Zauważył, że wielu młodych pada dziś ofiarą bezrobocia i niepewności. – Wielu naszych braci żyje bez siły, bez światła i pociechy płynącej z przyjaźni z Jezusem Chrystusem, bez wspólnoty wiary, która ich przyjmuje, bez horyzontu sensu i życia – zauważył. Dlatego wezwał do budowania międzyludzkiej solidarności. Wskazał na konieczność świadectwa o radości, z jaką wiąże się życie chrześcijańskie oraz troski o rozwój powołania do świętości w wielu formach życia, które proponuje Duch Święty.

Zachęcił do modlitwy, aby Pan Bóg poruszył serca wielu mężczyzn i kobiet tej ziemi, aby jego nowość odnowiła nasze życie i życie naszej wspólnoty. Podkreślił rolę Ducha Świętego, który z mocą zwołuje, buduje Kościół.

We Mszy św. uczestniczyli nie tylko katolicy, ale również mieszkańcy Mauritiusa należący do innych wyznań chrześcijanie, wyznawcy hinduizmu, muzułmanie i buddyści. Na religijnej mapie Mauritiusa dominują hinduiści (50 proc.), chrześcijanie (33 proc., w tym katolicy 24 proc.) i muzułmanie (16 proc.). Na to 1,2-milionowe państwo składają się cztery grupy etniczne: Desowie (czyli Hindusi, 68 proc.), pochodzenia afrykańskiego Kreole (27 proc.), a po 2 proc. maurytyjska ludność francuskojęzyczna oraz pochodzenia chińskiego.

Przybyli również licznie mieszkańcy okolicznych wysp oraz pielgrzymi z RPA. Mszę św. w języku francuskim koncelebrowało z papieżem trzech kardynałów, ośmiu biskupów i 103 kapłanów. Eucharystię uświetnił śpiew 200-osobowego chóru.

ad, KAI/Stacja7